W Sieci Prenumerata. Ponad 100 czasopism i gazet. Wypróbuj - nawet 7 dni za darmo!

polka z ksiazkami

Deja Vu_part1

"Deja Vu" - Margaret Green

 

Zanim słuchawka dotknęła widełek ponownie usłyszałem kobiecy krzyk.
- Cholera! Zakląłem ciężko w myślach, jeszcze tego mi brakowało!
- Co to było?! Po chwili uznałem, że to jakiś niewybredny żart moich kolegów, ale nogi lekko się pode mną trzęsły – wolałem nie myśleć, że może to być coś poważnego. Zacząłem się zastanawiać, który z moich znajomych mógł to wymyślić. Idąc korytarzem do windy ponownie usłyszałem donośny dźwięk telefonu. Pokręciłem głową.
- O nie!
Stanowczo nie dam się więcej nabrać. Już ten jeden raz wystarczył. Jakiś baran ma ubaw, a razem z nim będzie miało ubaw w poniedziałek całe biuro! Na pewno cwaniaczek nagrał rozmowę i wszyscy usłyszą panikę w moim głosie!
- Dupek! Zasrany dupek!
Im dłużej myślałem, tym bardziej irracjonalna wydawała mi się ta sytuacja. Zdenerwowany zjechałem do podziemnego garażu i z ulgą zagłębiłem się w skórzanym fotelu mojego wozu. Silnik lekko zaskoczył i po chwili z cichym pomrukiem silnika oddalałem się od biura. W dalszym ciągu usiłowałem rozwiązać zagadkę. Nikt z moich znajomych tak naprawdę nie pasował mi do tak głupiego żartu.
- A zatem kto? Kto do licha zabawił się moim kosztem? Trzymając się tego pytania o mało nie wpakowałem się pod autobus jadący z przeciwka. Zrobiło mi się gorąco. Zjechałem w najbliższą zatoczkę i wysiadłem z auta. Oparłem się o maskę samochodu i wziąłem kilka głębokich oddechów. Polałem sobie głowę wodą z butelki dla otrzeżwienia. Wszystko na nic: w uszach dalej brzmiał mi ten wrzask.
W końcu postanowiłem przestać zawracać sobie głowę nieznanym durniem. Nie mam czasu na głupoty. Uświadomiłem sobie upływ czasu, kiedy przypomniałem sobie nagle, jaki dzisiaj dzień.
- Sobota !
Do licha, zerknąłem na zegarek. Był kwadrans po dziewiątej. Mój brat z rodziną miał lądować za czterdzieści minut na lotnisku. Modląc się, aby nie było korków szybko wsiadłem z powrotem do mojego auta i docisnąłem pedał gazu do podłogi. Ruszyłem z piskiem opon, pozostawiając za sobą woń asfaltu. Poranny telefon momentalnie wyleciał mi z głowy. Uświadomiłem sobie,że wczoraj miałem zrobić zakupy, miałem posprzątać mieszkanie! Cholera jasna, ten burdel w moim mieszkaniu mnie samego doprowadzał do szału! Gorączkowo myślałem, jak z tego wybrnąć. Może na pierwszą noc zawiozę ich do hotelu? Nie, to by było niedopuszczalne! Albo chociaż na kończącą się dzisiaj wystawę sztuki nowoczesnej – wiem, że Megan pasjonuje się sztuką. Albo prosto z lotniska… Możliwości zaczęły mi się kurczyć, a nie do końca rozbudzone szare komórki odmawiały podania jakiegoś rozwiązania. Kilka kilometrów przed lotniskiem krzyknąłem nagle na cały głos:
- Mam!
Zacząłem wybierać numer telefonu mojej sąsiadki. Adrianna mieszkała obok od dwóch miesięcy i była równą babką. Na upartego mogłaby być moją matką i tak się zachowywała. Często znajdowałem na kuchence coś smacznego po powrocie z pracy, albo rozwieszone pranie w łazience. Zawsze jej dziękowałem, mówiąc, że nie trzeba, zawsze odpowiadała mi niezmiennie,że sama lepiej wie czego mi trzeba. Kręciłem głową i zabierałem ją na kolację, albo weekendowy wypad nad morze. Teraz wybrałem jej numer i kiedy podniosła telefon powiedziałem szybko:
- To ja, mam prośbę, ale bardzo mi głupio…
- Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć. Co się stało ? – zapytała Adriana nieco sennym głosem.
- Ty idioto! Zakląłem w myślach – ludzie przecież jeszcze śpią!
- Przepraszam, jest tak wcześnie, ale mam sytuację podbramkową. Mój brat….
- Tak wiem – wpadła mi w słowo – przylatuje dzisiaj, a co, nie masz pewno nic do jedzenia w lodówce? – zapytała.
- Gorzej, zasnąłem w biurze, nie mam żarcia i mam, no wiesz ,mam… Cholera! – nie mogłem tego powiedzieć.
- No wyjąkaj się wreszcie, wiesz, cały czas słucham.
- No dobra: mam burdel w chałupie a właśnie dojeżdżam do lotniska. Nie mogę, naprawdę nie mogę wpakować ich do hotelu…jęczałem jak potępieniec do słuchawki.
- O.K, jasne, wskoczę do Ciebie za momencik. Za godzinkę będzie można jeść z podłogi.
- Dzięki, odwdzięczę się z całego serca! – zawołałem z ulgą.
Odłożyłem telefon na boczne siedzenie i nucąc – „My girl friend is back” – pojechałem dalej. Odprężyłem się. Poczułem radość – wreszcie ich zobaczę – i jeszcze przyspieszyłem. Parkując samochód dałem się porwać wspomnieniom. Ostatnio widziałem brata dwa miesiące temu. Poleciałem do nich, kiedy niespodziewanie dostałem tydzień wolnego. Wspaniale spędziliśmy czas: mocząc się w oceanie w dzień i popijając drinki wieczorami. W nieco lepszym nastroju dotarłem do lotniska. Miałem około kwadransa do przylotu, więc usiadłem przy oknie widokowym z „małą czarną” z automatu.
Widok lotniska: jego bezmiar, a zarazem ruchu ludzi, samochodów i samolotów, zawsze mnie fascynował. Dmuchnąłem w kubek i zamyśliłem się…
Mój brat, jakże się cieszyłem, że go zobaczę ! Jako mali chłopcy mieszkaliśmy z rodzicami w słonecznym domu w Arkansas. Były to szczęśliwie, pełne radości lata. Oczywiście wtedy nie do końca zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Pełen śmiechu i psikusów dom, mama w ciepłej, pachnącej ciasteczkami kuchni, tata wołający od progu : „Już jestem Kochanie!” wycieczki za miasto, gwar kolegów na podwórku, nasz wspólny z Tomem pokój, zmieniony w obóz indiański… Z tamtych czasów pamiętam mnóstwo historyjek, którymi często rozbawiam towarzystwo na piknikach. Dzieciaki kolegów uwielbiają moje opowieści. Wszyscy się dziwią, że ja: stary kawaler mam taki wspaniały kontakt z dzieciakami. To nic dziwnego, moim zdaniem. Wystarczy oderwać je od komputera, okazać odrobinę zainteresowania i inwencji w zabawach i z miejsca stajesz się ich idolem. Pamiętam wiele gier i zabaw ze swojego dzieciństwa. Nie było wtedy tej całej techniki: świata telewizji, wszechobecnych mediów, walk komputerowych bestii, czy telefonów komórkowych. Zbieraliśmy się prawie każdego popołudnia: chłopaki i dziewczyny z sąsiedztwa i konkurowaliśmy w wymyślaniu zabaw.

Copyright by Margaret Green - Next

polka z ksiazkami


e-Prasa dostepna jest w formatach PDF, EPUB, MOBI oraz w wersji onlne, co oznacza, że nasze gazety sa przystosowane na urzadzenia mobilne tj. smartfony, tablety i czytniki ebooków. e-Gazety cechują się atrakcyjną ceną pojedynczych numerów i prenumerat, łatwością archiwizacji i dostepu oraz wygodą czytania.

  

Zobacz więcej w e-Prasa >

Audiobooki to książki czytane przez profesjonalnych lektorów, nagrane w formacie mp3. Książki w wersji audio są idealne do słuchania w czasie podróży w korku lub w drodze do pracy i z pracy.

  

Posłuchaj Więcej w AudioBooki >

e-Booki to elektroniczna wersja papierowej książki, którą można czytać na komputerze, smartphonie, tablecie oraz czytniku. Książki cyfrowe, podobnie jak papierowe mają okładkę, spis treści, rozdziały, ilustrację oraz inne typowe elementy.

 

  

Zobacz więcej w e-Booki >

W Sieci Prenumerata. Ponad 100 czasopism i gazet. Wypróbuj - nawet 7 dni za darmo!

Partnerzy:

Hey YoU !!! Nie przegap ...
Dzisiejszej Okazjii Dnia !
Wiedza
Praktyczna
Księgarnia Legimi
Umożliwia czytanie w chmurze.
Zobacz Promocje
Audiobooki Wyd.Literackiego
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.